Ważne informacje (10)
Medycyna (18)
Urzędy (7)
Banki (13)
Baza gastronomiczna (45)
Baza noclegowa (49)
Kluby nocne/dyskoteki (8)
Warsztaty samochodowe (28)
Kina (2)
Kantory (5)
Biura podróży (4)
Stacje paliw (6)
Taxi (3)
Różne (11)

Sport i rekreacja

2010-09-09
Aldony, Jakuba, Sergiusza
Odwiedzin:
Interaktywna mapa powiatu

Gmina Gogolin

Położenie: w północno-wschodniej części powiatu krapkowickiego, 15 km na południe od Opola, 175 m n. p. m; przy bezpośrednim zjeździe z autostrady A-4 oraz drodze wojewódzkiej nr 409 relacji Strzelce Opolskie – Prudnik. Przez Gogolin przebiega także magistrala kolejowa relacji Kraków – Wrocław – Szczecin. W niedalekiej przyszłości ruszy publiczne lotnisko w Kamieniu Śląskim.
Graniczy z gminami: Krapkowice, Tarnów Opolski, Strzelce Opolskie i Zdzieszowice.
Skład administracyjny – miasto Gogolin (z włączonymi administracyjnie dawnymi wioskami Strzebniów i Karłubiec) oraz 9 sołectw: Chorula, Dąbrówka, Górażdże, Kamień Śląski, Kamionek, Malnia, Obrowiec, Odrowąż i Zakrzów.
Powierzchnia: 101 km2
Liczba mieszkańców: 12 653 mieszkańców, z czego 6 494 mieszka w mieście. Przeciętna gęstość zaludnienia wynosi 125 osób na km2

Warto zobaczyć i odwiedzić…

   «•»  wieś Zakrzów
Droga z Jasionej zaprowadzi nas do pobliskiego Zakrzowa, który należy wraz z sąsiednią Dąbrówką do jasiońskiej parafii (gm. Zdzieszowice), zaś administracyjnie do gminy Gogolin. Po raz pierwszy wzmiankowano go w 1398 roku jako Zackraw. czyli miejsce za krzem (kierz = krzak, Zakrz-ów).
Przez długi czas była siedzibą rycerską. Na skrzyżowaniu we wsi warto skręcić w lewo i podjechać w okolice wiejskiego stawu, gdzie znajdują się ruiny pałacu z połowy XVIII wieku. Do 1945 roku obszar dworski wraz z piecami wapienniczymi należał do rodziny Madelungów, których grobowiec znajduje się w lesie za wioską. Można także zatrzymać się przy XIX-wiecznej kapliczce pw. św. Jacka.

   «•»  wieś Dąbrówka
Drogę powiatową udajemy się do najmniejszej wsi w gminie Gogolin – do pobliskiej Dąbrówki. Można tu dojechać także drogą od strony Strzelec Opolskich lub Gogolina. Najprawdopodobniej było to kiedyś niezbyt duże miejsce porośnięte dębami, dlatego nazwę tej wsi wywodzi się od wyrazu dąbrówka czyli od mała dąbrowa, zarośla dębowe. Po raz pierwszy jej istnienie odnotowano w 1361 jako Dambrowcam.
Ciekawostką jest fakt, że przez długie lata wieś ta należała do parafii Wysoka pod Górą św. Anny. Patronem wioski od zawsze był Święty Jan Nepomucen. Ku jego czci w latach trzydziestych XX wieku zbudowano małą kapliczkę, którą mijamy po lewej stronie, jadąc drogą z Jasionej. Zresztą po prawej stronie, tuż przed skrzyżowaniem z drogą wojewódzką Strzelce Opolskie – Prudnik, w kapliczce wnękowej jednej z prywatnych posesji można również dostrzec figurę tego czeskiego świętego.
Na rozdrożu skręcamy w lewo w stronę Gogolina. Przed przystankiem autobusowym po prawej stronie drogi wita nas czworoboczna kapliczka słupowa typu szwedzkiego z czasów wojny trzydziestoletniej, z czterema wizerunkami świętych, m.in. św. Anny Samotrzeciej. Tuż za przystankiem skręcamy w prawo i udajemy się polną drogą, prowadzącą do Kamionka. Podjeżdżamy pod las, zostawiamy na leśnej polanie nasz środek lokomocji, bo dalszą trasę musimy przejść pieszo duktem leśnym. Podążając wąską, stromą ścieżką docieramy na najwyższe wzniesienie w gminie Gogolin, zwane Zakrzowską Szpicą w postaci 5-metrowej, kamiennej wieży. Leży ona 256 m n. p. m. i stanowi doskonały punkt widokowy na całą okolicę, a przy dobrych warunkach pogodowych nawet na Góry Opawskie.
Jak głosi jedna z legend, owa kamienna wieża to pozostałość po zamku, którego właścicielem był zamożny, ale bardzo skąpy i chciwy władca, prowadzący bardzo hulaszczy tryb życia. Pewnego dnia na zamku odbywała się uczta. Dookoła rozlegał się śpiew i muzyka. Akurat wtedy przechodził tamtędy wędrowiec-żebrak, a może pielgrzym, który podążał do miejsca urodzenia św. Jacka w Kamieniu Wielkim. Strudzony spiekotą dnia zakołatał do bramy zamkowej, prosząc o kromkę chleba i schronienie przed zbliżającą się burzą. Nie dość, że nic nie otrzymał, to jeszcze poszczuto go psami. Rozżalony żebrak przeklął pana i cały jego majątek. Wnet sprawiedliwości stało się zadość. Tego samego dnia ognisty piorun uderzył prosto w zamek, który natychmiast zapadł się pod ziemię. Wokół pozostały tylko porozrzucane głazy i kamienna wieża-szpica. Nikt się nie uratował.
Po pewnym czasie, co rusz w jej pobliżu zaczęły pojawiać się tajemnicze zjawy - „biała dama” i czarny pies, trzymający w pysku dwa płonące klucze zamczyska. (Niektóre wersje legendy podają, że była to „czarna dama”). Miejscowi ludzie omijali to miejsce z daleka. Co pewien czas pies pojawiał się myśliwemu Jaroszowi w lesie, lecz kiedy ten go chciał zabić, to broń, mimo że wypaliła, nie czyniła psu krzywdy. Z kolei „białą damę” spotkała w samo południe mieszkanka Kamienia Śląskiego – pani Juraszek podczas zbierania jagód w lesie. Zjawa zagrodziła drogę ucieczki przerażonej kobiecinie, prosząc ją o codzienną modlitwę w jej intencji, którą odprawiałaby na ruinach przeklętego zamczyska. Przyobiecała staruszce, że wynagrodzi jej trudy nocnych wypraw na Szpicę. Bogobojna kobieta bardzo gorliwie wypełniała prośbę „białej damy”. Mimo podeszłego wieku wchodziła codziennie o północy na Zakrzowską Szpicę i prosiła Boga o wybaczenie krzywd wyrządzonych ludziom przez właściciela zamku. Tak też się stało – żona chciwca została uwolniona od ciążącej na niej klątwy. Wówczas w nagrodę „biała dama” przepowiedziała staruszce datę jej śmierci. Ta pobożna i poczciwa kobieta przyjęła tę wiadomość z wielką pokorą. Dokładnie za rok pani Juraszek poczuła się słabo i położyła się do łóżka. Wtedy ukazał się jej ów czarny pies z otwartą paszczą ziejącą ogniem i brzęczącymi kluczami. Pies przemówił ludzkim głosem i chciał, by Juraszkowa i jego wybawiła z przekleństwa. Staruszka tak się przestraszyła, że wnet umarła.
A co z dziedzicem zaklętym w psa? Ponoć włóczy się nadal po lesie. Wg legendy może on raz na sto lat poprosić kogoś o wybawienie. Ostatnio widzieli go żołnierze strzegący lotniska w Kamieniu Śląskim, podczas stanu wojennego. Jeden ponoć zmarł na zawał, a kilku innych w szoku przewieziono do szpitala. Do dziś Góra Szpica owiana jest wielka tajemnicą. Jak legenda głosi, w lochach zapadniętego zamku znajduje się podziemne przejście w kierunku Dąbrówki, które kończy się przy drodze z Gogolina do Strzelec Opolskich. Prawdopodobnie korzystali z niego zbóje zatrudnieni przez właściciela zamku, którzy napadali na rozwidleniu dróg na wędrujących tamtędy kupców i znikali ze zdobyczą w podziemnych lochach prowadzących do dawnego zamku.

   «•»  wieś Kamionek
Urzeczeni tajemniczym i urokliwym miejscem Góry Szpica, wracamy po nasz środek lokomocji i jedziemy prosto przed siebie ok. 2 km. Wkrótce wjeżdżamy do wsi Kamionek, po raz pierwszy wzmiankowanej w 1571 roku jako Kamenekh w dokumencie księcia opolskiego Jana Dobrego, wsi płacącej dziesięcinę na rzecz kolegiaty św. Krzyża w Opolu (dzisiejsza katedra). Później w 1845 roku zarejestrowano nazwę Mały Kamien oder Kamionek. Należy przypuszczać, że utworzono ją na zasadzie przeciwieństwa w porównaniu z sąsiadującą wsią dużo większą od niej - Kamień Wielki. Do Kamionka można dojechać także drogą powiatową, łączącą Gogolin z Tarnowem Opolskim. Należy wówczas na skrzyżowaniu skręcić z drogi głównej w prawo i jechać wprost do wsi.
Podążając ulica Zakrzowską, na drugim skrzyżowaniu skręcamy w prawo i jedziemy drogą z kostki brukowej. Wyjeżdżamy poza obszar zabudowany. Wkrótce docieramy do rozwidlenia dróg. Tu skręcamy w lewo i dojeżdżamy do marmurowego krzyża z pasyjką. Ongiś stał w tym miejscu drewniany krzyż z namalowaną na blasze postacią ukrzyżowanego Jezusa. Kiedy drzewo krzyża przegniło, rolnicy z Kamionka ufundowali nowy, marmurowy krzyż. Stąd udajemy się w lewo do centrum wsi. Tu znajduje się staw z legendarną studnią pośrodku, a nieopodal kaplica pw. Matki Boskiej Nieustającej Pomocy z 1937 roku, służąca miejscowym za dzwonnicę. Stanęła ona w miejscu starej, barokowej kapliczki ku czci Matki Bożej. Osobliwościami tej kaplicy są: obraz Matki Boskiej Piekarskiej, barokowo-ludowa, drewniana rzeźba św. Jana Nepomucena, gipsowa figura Serca Pana Jezusa oraz - powstały w latach pięćdziesiątych - feretron (przenośny dwustronny ołtarzyk) z obrazem św. Jacka na tle płonącego Kijowa, zaś na odwrocie z wizerunkiem Matki Boskiej Fatimskiej. W 2003 roku mieszkańcy wsi zmienili całkowicie wygląd kaplicy i wystrój jej wnętrza.
Najstarszym zabytkiem w Kamionku jest jednak studzienka, mieszcząca się na półwyspie środku stawu wsi. To z niej mieszkańcy przez setki lat czerpali wodę do picia. Z nią też jest związana pewna legenda.
Otóż, podczas najazdu Tatarów w XIII wieku ludność Kamionka nie chciała, by nieprzyjaciele zatrzymali się dłużej w ich wiosce. Dlatego przykryli studzienkę wielkim głazem wapiennym, a Tatarom powiedzieli, że czerpią wodę z daleko położonej od wsi Odry. Doprowadziło to najeźdźców do szewskiej pasji, dlatego srodze zemścili się na miejscowej ludności, paląc ich domy i wyrzynając ich w pień. Kiedy do wsi sprowadzili się nowi osadnicy, nie wiedzieli o istnieniu starej studni. Pewnego upalnego lata zabrakło w miejscowym stawie wody. Ludzie musieli przywozić ją z Kamienia, zaś dla zwierząt aż z Odry. Zrozpaczeni mieszkańcy udali się po poradę do ojców franciszkanów na Górę św. Anny. Ci poradzili im, by udali się z procesją błagalną o wodę do cudownej, łaskami słynącej studzienki i pątniczego kościoła Matki Bożej w Ujeździe. Tego dnia, kiedy jedni poszli na pielgrzymkę, drudzy wywozili zeschnięty muł ze stawu. Namówili do pomocy przechodzącego tamtędy kominiarza. Kiedy ten uderzył po raz pierwszy kilofem, dało się słyszeć głuchy odgłos. Wszyscy zaczęli tam grzebać. Wnet natrafili na olbrzymi głaz wapienny. Kiedy go odsunęli, ich oczom ukazała się cembrowana studnia z życiodajną wodą. Radość była wielka. Od tego czasu, co roku 02 lipca mieszkańcy Kamionka udają się na pielgrzymkę dziękczynną do Studzionki koło Ujazdu.
W środku wsi przy ul. Szkolnej, we wnęce muru prywatnej posesji znajduje się kapliczka kiedyś z figurą Matki Bożej, obecnie krzyż z postacią Jezusa. Można podziwiać także gmach starej szkoły, przebudowywanej po jej zamknięciu na Dom Spokojnej Starości Święta Barbara. Przy zakręcie drogi z Kamionka i Gogolina do Kamienia, na placyku przed lasem można spotkać obraz św. Józefa z daszkiem na drewnianym postumencie. Wcześniej stał przy polnej drodze do Górażdży. Tam w 1945 roku, kiedy wojska radzieckie wyzwalały Gogolin i okoliczne wsie, w bestialski sposób został zamordowany przez Rosjan mieszkaniec Kamionka Józef Mertas (wydłubano mu oczy). Po wojnie, w związku z eksploatacją kamieniołomów w Górażdżach i wycinką lasu św. Józef został przeniesiony w obecne miejsce. Ciekawym może wydać się postawiony w ogródku, na prywatnej posesji, na ul. Polnej, tuż przy skręcie z ul. Gogolińskiej - niski, kamienny krzyż dziękczynny z l970 roku.

   «•»  wieś Kamień Śląski
Ze wsi Kamionek już niedaleko do Kamienia Śląskiego. Można do niego dojechać bądź to drogą leśną, która po wyjeździe z lasu przechodzi w urokliwą aleję kasztanową wzdłuż muru zamkowego, bądź to wrócić do drogi Gogolin – Tarnów Opolski i skręcić w prawo. Do wsi możemy dotrzeć także pociągiem relacji Opole – Strzelce Opolskie. Ze względu na to, że stacja kolejowa znajduje się nieopodal Otmic (gm. Izbicko), trzeba spory kawałek, ok. 3 km przebyć przez las, by dotrzeć do centrum Kamienia Śląskiego.
Nie ulega wątpliwości, że jest to najstarsza miejscowość na terenie gminy Gogolin. Po praz pierwszy odnotowana w Kronice polskiej Galla Anonima, w związku z pobytem księcia Bolesława Krzywoustego w Kamieniu w 1104 roku. Kamień był wówczas własnością możnego i zacnego rodu Odrowążów, którzy wywodzili się z lokalnego rycerstwa śląskiego. To oni udzielili księciu gościny.
Nazwa miejscowa wiąże się z ukształtowaniem lub poszyciem terenu. W związku z tym wywodzi się ją od kamienia, tj. miejsca kamienistego. Istotnie, podstawowym surowcem naturalnym jest tutaj kamień wapienny. Pierwszy oficjalny zapis dokumentarny pochodzi z 1335 roku jako Camen. Istnieją jednak przesłanki, że osada istniała już wcześniej. Dziewiętnastowieczne źródła niemieckie podają, że miejscowość ta nosiła także nazwy Wielki Kamień (Gross-Stein) oraz Kamień. Potwierdzają to najstarsi mieszkańcy, którzy do dziś mówią na swą wieś Kamion, do Kamiona. Po II wojnie światowej, do nazwy Kamień dodano określenie przymiotnikowe Śląski, wskazujące region, w którym ta miejscowość jest położona. Uczyniono tak, by odróżnić od siebie kilka miejscowości o tej samej nazwie.












Kiedy wjedziemy do wsi, proponujemy rozpocząć zwiedzanie od kompleksu pałacowo-parkowego, a więc od zamku – miejsca urodzenia św. Jacka z rodu Odrowążów – patrona tej wioski. Przed bramą wejściową, po prawej stronie znajduje się monument poświęcony ofiarom I i II wojny światowej z nazwiskami mieszkańców Kamienia i Kamionka poległych podczas obu wojen światowych. Stanął on w 1989 roku w miejscu zlikwidowanego po wojnie pomnika, upamiętniającego mieszkańców Kamienia poległych w I wojnie światowej.
Na dziedzińcu zamkowym trudno nie oprzeć się urokowi pałacu, którego obecna, odrestaurowana bryła pochodzi z XVII i XVIII wieku, czasów panowania rodu von Larischów i von Strachwitzów. Początki zamku sięgają zaś XII wieku, kiedy był własnością rodziny Odrowążów. To tu urodzili się i spędzili swoje dzieciństwo św. Jacek (1183-1257) oraz błogosławieni: Czesław (1175-1240) i Bronisława (1200-1259). Od 1361 roku zamek zmieniał właścicieli: najpierw był własnością rycerza Tomasza z Kamienia, potem szlacheckiego rodu Mikołaja Strzały (od 1591 roku), właściciela Strzelec Opolskich i jego spadkobierców: Jana Bessa, Mikołaja i Piotra von Rokowsky, Wacława von Kaldenborn. W 1660 roku nabył go, pochodzący prawdopodobnie z Irlandii, szlachecki ród von Larischów. Zamek został przebudowany na pałac, dobudowano doń kaplicę zamkową św. Jacka z dwubiegowymi schodami z zewnątrz. Wówczas to nastał okres świetności dla Kamienia. Ostatnimi właścicielami Kamienia byli von Strachwitzowie, skoligaceni z Larischami. Od 1808 roku hrabia Hiacyntus von Strachwitz i jego potomkowie rządzili niepodzielnie aż do II wojny światowej kamieńskimi dobrami, promieniującymi na całą okolicę.
W 1944 roku w pałacu został urządzony szpital, a w 1945 – go splądrowano, zaś kaplicę podpalono. W ocalałym od pożogi pałacu urządzono dom dziecka. Kiedy w latach pięćdziesiątych ubiegłego stulecia rozbudowano pobliskie, poniemieckie lotnisko, dom dziecka zlikwidowano, a pałac zamieniono na obiekt wojskowy, w którym rezydowały wojska sowieckie. Następowała dalsza dewastacja zamku, którą przypieczętował pożar w maju 1970 roku. Najprawdopodobniej podpalenie, albowiem do gaszenia obiektu wojsko nie dopuściło miejscowej jednostki OSP. Pożar zniszczył wszystko. Wydawało się, że pałac już nigdy się nie wróci do dawnej świetności. Stało się jednak inaczej. Za sprawą opolskiego arcybiskupa ks. Alfonsa Nossola w 1990 roku Kuria Diecezjalna w Opolu nabyła obiekt wraz z parkiem. Dzięki wsparciu Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej oraz licznych sponsorów w ciągu 4 lat pałac całkowicie odrestaurowano. Utworzono w nim Centrum Informacyjno-Naukowe Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Opolskiego, ośrodek rekolekcyjny dla wiernych i kapłanów, centrum konferencyjno-szkoleniowe z bogatym zapleczem hotelowo-gastronomicznym. Wyremontowano oficynę i budynki gospodarcze, które zaadoptowano na bazę turystyczno-noclegową. Do dawnej świetności doprowadzono rozległy park otaczający zamek z licznymi okazami starodrzewia. Zagospodarowano także pobliski staw. Od tego czasu Kamień znów rozkwita, a do sanktuarium św. Jacka, tak jak kiedyś, pielgrzymują ludzie z całej okolicy (zwłaszcza na odpust, odbywający się w niedzielę po 17 sierpnia).
Warto zatem zajrzeć do pałacowego wnętrza i zatrzymać się w kaplicy św. Jacka, do której prowadzą dwubiegowe schody. Obecny jej kształt nawiązuje do stylu całego kompleksu pałacowo-parkowego. Jej wystrój stanowi rokokowy ołtarz ze statuą św. Jacka, sprowadzony ze Siestrzychowic koło Nysy. Święty Jacek trzyma w jednej ręce monstrancję, zaś w drugiej figurkę Matki Bożej. Jak głosi legenda, św. Jacek musiał uciekać z Kijowa przed Tatarami. Zabrał ze sobą eucharystię, by jej nie narazić na zniewagi. Wtedy usłyszał tajemniczy głos: Jacku, Syna zabierasz, a Matkę zostawiasz… Postanowił więc zabrać i figurę Matki Boskiej, która choć z kamienia wcale nie była taka ciężka. Po bokach umieszczone zostały rzeźbione figury błogosławionych: Czesława (patrona Wrocławia) i Bronisławy (norbertanki z Krakowa). Wszystkie trzy postacie łączy pochodzenie ze znamienitego, średniowiecznego rodu Odrowążów.
W roku 2001 Kuria Diecezjalna dokupiła także zabudowania folwarczne (wozownia, stajnia, stodoła), które przebudowała i zaadoptowała na Zespół Turystyczno-Wypoczynkowo-Rehabilitacyjny Sebastianeum Silesiacum, oddając go do użytku w 2005 roku. Specjalnością tego na wskroś nowoczesnego, wielofunkcyjnego ośrodka z basenami rehabilitacyjnymi jest hydroterapia metodą ks. Sebastiana Kneippa, czyli zabiegi wodolecznicze połączone z szeroką gamą zabiegów fizykoterapeutycznych. W niedalekiej przyszłości powstanie także arboretum, czyli ogród botaniczny. Ogromną zaletą jest sala konferencyjna oraz nowa kaplica pw. św. Sebastiana dla kuracjuszy i turystów, mogące pomieścić ok. 100 osób. Misją tego balneologicznego ośrodka sanatoryjnego jest bowiem leczenie nie tylko ciała, ale i ducha.
Z kompleksem pałacowo-parkowym sąsiaduje także poniemieckie lotnisko, które może stać się w przyszłości przysłowiowym „oknem na świat”. Optymizmem napawa bowiem fakt, że prywatny inwestor zapowiada jego uruchomienie na razie dla szybowców i małych samolotów, a w niedalekiej perspektywie dla stałych połączeń krajowych i zagranicznych. Na terenie wokół lotniska, bogatego w roślinność kserotermiczną Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody Salamandra oraz Opolskie Stowarzyszenie na rzecz Ochrony Przyrody Stobrawskiego Parku Krajobrazowego BIOS pragną odtworzyć populację susła moręgowanego, który wyginął po II wojnie światowej.
Kiedy opuścimy kompleks pałacowo-parkowy i wyjdziemy poza jego ogrodzenie, natkniemy się na pomnik upamiętniający wyróżnienie w 2000 roku wsi Kamień Śląski w Europejskim Konkursie Odnowy Wsi. Informuje o tym także napis z logo tegoż konkursu na ścianie jednego z budynków po prawej stronie. Po przejściu obok odnowionego we wsi stawu – kiedyś zbiornika przeciwpożarowego, docieramy do figury św. Jana Nepomucena, wzniesionej w 1784 roku przez Baltazara von Larischa, na cokole z kartuszem herbowym tego znamienitego rodu. Figura ta sąsiaduje z zabytkowym kościołem parafialnym, obecnie pw. św. Jacka i błogosławionych Czesława i Bronisławy z I połowy XVII wieku. Pierwsze wzmianki o nim pochodzą z 1335 roku. Najprawdopodobniej w czasach wojny trzydziestoletniej drewniany kościółek spłonął. Wówczas ówczesny właściciel Kamienia - Mikołaj von Rokowsky wybudował murowaną świątynię w I połowie lat sześćdziesiątych XVII wieku. Jak podają wiarygodne źródła patronami kościoła byli wcześniej święci: Urban i Jadwiga, uwiecznieni na witrażach w kamieńskiej świątyni. Gruntownej przebudowie poddano ją w latach 1908-1909. Ze starego kościoła zachowało się jedynie prezbiterium. Na szczególną uwagę zasługują: barokowa rzeźba św. Barbary z połowy XVIII wieku i rokokowa św. Jana Nepomucena. Warto także zobaczyć marmurowe epitafia Ludwika Hiacynta von Larisch i jego żony Zofii, umieszczone na ścianie w pobliżu lewego ołtarza bocznego. Na każdym z nich znajdują się kartusze herbowe i portrety zmarłych wykonane na blasze. Pozostałe epitafia informują o pochówku członków rodziny von Strachwitz, ostatnich właścicieli Kamienia, w krypcie kościelnej pod prezbiterium. Kościół okala dookoła stary mur z kamienia wapiennego z wnękami na stacje Drogi Krzyżowej. Na uwagę zasługuje także kamienny krzyż na placu przykościelnym niedaleko głównej bramy. Został on wzniesiony w 1889 roku przez mieszkańców Kamienia, by uczcić złoty jubileusz kapłaństwa ks. Josepha Scholtysska, autora niemieckojęzycznej Kroniki Kamienia Śląskiego, niezwykle cenionego proboszcza. Do krzyża była przytwierdzona pamiątkowa, dwujęzyczna płyta dziękczynna, którą po 1945 roku mieszkańcy zdjęli i schowali w obawie przed zniszczeniem ze względu na znajdujący się na niej niemiecki napis. Dziś można podziwiać ją w kościele po lewej stronie; wmurował ją tam ks. Rufin Grzesiek, aby ludzie na zawsze zachowali w pamięci postać długoletniego i niezwykle mądrego proboszcza.
Po lewej stronie świątyni mieści się stara plebania, wzniesiona w miejscu starej w 1912 roku. Naprzeciwko znajduje się stajnia z 1854 roku, którą wyremontowano i zaadoptowano na salki kościelne, siłownię i świetlicę środowiskową. Prostokątne podwórze zamyka stodoła z 1806 roku. W sezonie letnim każdy może nieodpłatnie skorzystać z kompleksu sportowo-rekreacyjnego (kort tenisowy, boiska do piłki nożnej i siatkowej, bieżnia prosta, plac zabaw dla dzieci, estrada…) wzniesionego w latach 1997-1998 na terenie parafialnego sadu, a także z odkrytego basenu przy miejscowej szkole.
W centrum wsi na Placu Myśliwca warto się zatrzymać przy ogromnym głazie narzutowym owianym tajemniczą legendą, wg której przytaszczył go w okolice wioski sam diabeł. W rzeczywistości sprawstwo należy przypisać siłom natury sprzed 400 tysięcy lat, kiedy to ogromny lądolód ze Skandynawii przywlókł ze sobą ten przepiękny okaz do pobliskiego lasu. Stamtąd przeniesiono go do wsi w 1980 roku. Ze względu na jego potężne rozmiary uznano go za pomnik przyrody nieożywionej. Naprzeciwko głazu nad tablicą informacyjną widnieje napis przypominający, że Kamień Śląski zdobył także laur Najpiękniejszej Wsi Opolskiej w 2004 roku.
Jadąc drogą główną w stronę Izbicka, natkniemy się przy rozwidleniu dróg św. Jacka i bł. Czesława na zabytkową kapliczkę z czasów „potopu szwedzkiego”. Najprawdopodobniej wzniosła ją rodzina Koniecznych, by uczcić pamięć zamordowanego tam żołnierza. Z drogi głównej skręcamy w ul. Wapienną. Na jej początku mijamy stary, prawie stuletni krzyż przydrożny. Pierwotnie był z drzewa. W czasie modlitw o urodzaje w dni krzyżowe odprawiano przy nim nabożeństwo błagalne do św. Marka o obfite plony. Odnowiono go w 1971 roku. Obecnie ma postać murowaną, a przejeżdżającego może zastanowić napis: Jezu Miłosierdzia, ratuj duszę moją. Podążając nadal ul. Wapienną, a później drogami polnymi, dojedziemy do czynnego wyrobiska kamienia wapiennego. Urobek z tego kamieniołomu stanowią, tzw. warstwy wapienia karchowickiego barwy żółtoszarej lub kremowej.
Stamtąd udajemy się wzdłuż kamieniołomu na dawną drogą do Tarnowa Opolskiego. Z daleka jest widoczny stary cmentarz – miejsce pochówku mieszkańców Kamienia, zmarłych na szalejącą w 1874 roku epidemię cholery. Ze względów bezpieczeństwa zlokalizowano go w dużej odległości od wsi.
Wracając starą, tarnowską drogą w kierunku ul. Klasztornej dojeżdżamy do skrzyżowania, skręcamy w prawo w ul. Polną, a następnie w lewo w ul. Ligonia. Po przejechaniu ok. 200 m, udajemy się w prawo. Tam wkrótce zacznie się droga polna, która doprowadzi nas do starych, nieczynnych pieców wapienniczych zlokalizowanych przy drodze, prowadzącej do Gogolina i Opola. Po drodze mijamy jeszcze kapliczkę, poświęconą Najświętszemu Sercu Pana Jezusa - wotum wdzięczności miejscowych rolników za obfite plony. Wreszcie docieramy do starego nieczynnego pieca, zw. Cygarem. Podobnie jak inne piece i ten służył w XVIII i XIX wieku do wypalania wapna na skalę przemysłową.
Znajdując się w tym miejscu, warto także zajrzeć do rezerwatu przyrody Kamień Śląsk (utworzonego w celach naukowych po II wojnie światowej), czyli lasu mieszanego rozciągającego się na obszarze 13,7 ha, między Kamieniem i Górażdżami. Jego osobliwością jest stanowisko chronionego jarząba brekini i dwóch rozłożystych dębów szypułkowych. Całkowicie chronione są także niektóre gatunki runa leśnego takie, jak: konwalia majowa, buławnik wielokwiatowy, marzanka wonna, bluszcz pospolity czy gnieźnik leśny.

   «•»  miasto Gogolin
Z Kamienia Śląskiego udajemy się do stosunkowo młodego miasta Gogolina. Można doń dojechać także od strony Krapkowic lub Strzelec Opolskich, z Obrowca albo pociągiem relacji Opole-Gogolin-Kędzierzyn. Historycznie jest to jednak bardzo stara osada. Przeprowadzone badania archeologiczne potwierdzają, że początki osadnictwa na tym terenie rozpoczęły się już w epoce neolitu (4000 – 1800 r. p. n. e.) i miały później związek z kulturą łużycką i cywilizacją rzymską. Pisana historia Gogolina rozpoczyna się w 1223 roku, kiedy to po raz pierwszy wzmiankowano tę miejscowość jako Gogolino w dokumencie biskupa wrocławskiego Wawrzyńca. Istnieje kilka hipotez na temat pochodzenia nazwy tej miejscowości.. Wywodzi się ją od nazwy osobowej Gogola (znanej już w 1136 roku, pochodzącej od staropolskiego i gwarowego słowa gogol, ozn. gatunek dzikiej kaczki ), zaś – wg tradycji lokalnej – nazwa ta wiąże się z krzewami głogu, które gęsto porastały ten teren.
Przez wiele stuleci Gogolin był niewielką osadą, głównie o charakterze rolniczym. Dlatego jej patronem stał się św. Urban. Pod koniec XIII wieku Gogolin należał do książęcego uposażenia klasztoru cystersów w Jemielnicy. W czasie wojny trzydziestoletniej, w 1634 roku Gogolin i Strzebniów nabył hrabiowski ród Gaszynów, który włączył je do zakupionych wcześniej dóbr żyrowskich. Nowi właściciele dali się poznać jako dobrzy gospodarze - budowali młyny, zakładali gospodarstwa, m.in. kolonię Wygoda oraz folwark Leopoldowiec przy drodze do Obrowca. Obie wsie stanowiły ich własność do 1852 roku. Potem przechodziły kolejno do rąk hrabiowskich rodzin: von Nostitz, von Hatzfeld-Schönstein, a na początku XX wieku stanowiły własność rodziny von Francken-Sierstorpff – właścicieli pałacu w Żyrowej.
Na początku XIX wieku rozpoczął się rozwój ekonomiczny Gogolina. Zadecydowały o tym dwa ważne wydarzenia, związane z rewolucją przemysłową w Europie: eksploatacja miejscowego surowca - złóż kamienia wapiennego oraz budowa dwóch linii kolejowych, w 1845 roku linii Wrocław – Kędzierzyn – Królewska Huta (dziś Chorzów) i w 1896 roku: Gogolin – Prudnik (pod koniec XX wieku linia ta stała się nierentowna i ją zamknięto). Dlatego centrum miasta stanowi plac dworcowy naprzeciwko stacji kolejowej z pochodzącym z tamtych czasów obiektem budynku dworcowego z czerwonej cegły. Miejscowość stała się wówczas ważnym węzłem komunikacyjnym.
Przypomina o tym znajdująca się po lewej stronie ul. Strzeleckiej stara parowozownia, obecnie odrestaurowana i przeznaczona na halę targową.
Wtedy nastąpił także szybki rozwój przemysłu wapienniczego, wzniesiono pierwsze kręgowe piece wapiennicze (w 1845 roku było ich 46, a w 1864 – pozostało 29), tzw. wopienniki, w których wypalano w XIX wieku kamień wapienny. Pozostałości po nich łatwo dostrzec po prawej stronie ul. Strzeleckiej. Tego typu relikty możemy spotkać także na ulicach: Krótkiej, Ligonia, Powstańców Śląskich i Podleśnej. Przy wyjeździe z Gogolina do Górażdży na ul. Ligonia warto także zobaczyć ruiny wiatraka typu holenderskiego z połowy XIX wieku. W 1899 roku rozpoczął swoje funkcjonowanie miejscowy szpital zbudowany przez zakon sióstr boromeuszek., który zlikwidowano pod koniec lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia.
W związku z rozwojem ekonomicznym Gogolina znacznie wzrosła liczba jego mieszkańców i zaistniała potrzeba duchowa budowy kościoła. Dlatego w latach 1899-1901 katolicy wznieśli na ul. Strzeleckiej kościół pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa. Ten ponadstuletni obiekt sakralny zbudowany został z czerwonej cegły w stylu neogotyckim za sprawą otmęckiego proboszcza ks. Schöbela i gogolińskiego lekarza dr. Brunona Hampla (wcześniej Gogolin należał do parafii w Otmęcie). Dopiero w 1925 roku wstawiono doń ołtarz – poliptyk wykonany przez nyskich rzemieślników w stylu neogotyckim. Dzwony kościelne dwukrotnie zabierano na potrzeby wojenne. Ich dźwięk rozległ się na nowo w 1958 roku, kiedy to ks. Stanisław Schulz zakupił je po raz trzeci. Na uwagę zasługuje także mieszcząca się obok świątyni plebania w stylu westfalskim z 1907 roku.
Z racji tej, że budowniczymi pieców wapienniczych byli w większości Niemcy wyznania ewangelickiego, w latach 1908-1909 wybudowano również przy ul. Strzeleckiej mały kościół protestancki z kamienia wapiennego. Dziś stanowi on perłę architektoniczną Gogolina. W odróżnieniu od katolickich świątyń odznacza się ogromną prostotą i skromnością jasnego wnętrza. W pobliżu wzniesiono także szkołę ewangelicką, po której nie ma ani śladu. Na jej miejscu obecnie znajduje się przedszkole.
Na przełomie XIX i XX wieku mieszkali w Gogolinie także i Żydzi. Świadczy o tym znajdujący się na ul. Wyzwolenia kirkut, czyli cmentarz żydowski - symbol wielokulturowości tej ziemi, założony obok cmentarza chrześcijańskiego pod koniec XIX wieku. Żeby tam dojechać, należy za kościołem protestanckim skręcić w prawo. Liczy on ok. 100 mogił z ok. 50 macew, tj. nagrobków z inskrypcjami w języku hebrajskim i niemieckim. Najstarszy pomnik nagrobny pochodzi z 1852 roku, a ostatni pochówek odbył się w 1932 roku. Podążając dalej ul. Wyzwolenia, dojedziemy do budynku szkolnego, w którym mieści się bogata w eksponaty izba regionalna, urządzona zgodnie ze śląską tradycją. Warto zajrzeć także na ul. Kamienną i podjechać do kaplicy-dzwonnicy z końca XIX wieku, która pełniła doniosłą rolę w czasach, kiedy Karłubiec był wsią i nie posiadał kościoła.
Nie ulega wątpliwości, że ujemny wpływ na rozwój przemysłu wapienniczego w Gogolinie i okolicy miała I wojna światowa (1914-1918). Wówczas nastąpiła kilkuletnia stagnacja gospodarcza. W dużym stopniu przyczyniły się także do tego niepokoje polityczne, których kulminacją było III powstanie śląskie. Machina II wojny światowej nie ominęła i Gogolina. Pochłonęła sporo ofiar zarówno podczas działań wojennych na frontach, jak i w styczniu 1945 roku, kiedy do Gogolina wkroczyły wojska radzieckie. O dramatycznych wydarzeniach tamtych czasów informują, znajdująca się na ścianie budynku na ul. Strzeleckiej kamienna tablica, upamiętniająca mieszkańców (wśród nich dwóch kapłanów: ks. Józefa Bieniosska i ks. Eryka Schewiora), tragicznie zmarłych 29 stycznia 1945 roku, oraz drewniany krzyż.
Do 1955 roku miejscowość należała do powiatu strzeleckiego, a potem do powiatu krapkowickiego. W 1958 roku, po włączeniu dwóch wsi – Strzebniowa i Karłubca, Gogolin stał się osiedlem, zaś w 1967 roku uzyskał prawa miejskie. Przypomina o tym jedyny w Polsce, a może i w Europie pomnik Karolinki i Karlika – bohaterów śląskiej pieśni ludowej, odsłonięty 28 maja tamtego roku, który możemy podziwiać przy placu dworcowym. Jego twórcą był opolski artysta rzeźbiarz Tadeusz Wencel. Monument ten posiada wymiar symboliczny, dlatego stanowi jeden z elementów herbu tego niespełna 40-letniego miasta.
W latach 1985-1987 z inicjatywy otmęckiego proboszcza ks. Franciszka Duszy wierni zbudowali w dzielnicy Karłubiec kościół pw. św. Anny i św. Joachima.
Z kolei po transformacji ustrojowej, w latach 1990-2004 Gogolin był siedzibą władz naczelnych organizacji mniejszości niemieckiej, czyli Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Niemców na Śląsku Opolskim.
Kierując się w stronę Krapkowic naszą uwagę przyciągnie odrestaurowany wóz strażacki z ubiegłego stulecia (użyczony przez strażaków z Zakrzowa), umieszczony przed budynkiem OSP, w sąsiedztwie gmachu gogolińskiego urzędu.
W pobliżu Gogolina jest jeszcze jedno urokliwe miejsce warte uwagi. Na podmokłych łąkach za Wygodą, tj. między Gogolinem a Otmętem wznosi się w szczerym polu, w sąsiedztwie pobliskiego lasu sosnowego, kaplica Matki Bożej z bijącym w jej wnętrzu cudownym źródełkiem. Można do niej dojechać z Gogolina ul. Bagienną. Ten dwustuletni zabytek jest doskonale widoczny z prawej strony drogi Kędzierzyn - Krapkowice, w pobliżu zjazdów do Krapkowic-Otmętu i na autostradę A-4. Tę cudami słynącą kapliczkę wzniosła rodzina von Gaschin w 1801 roku., kiedy w latach 1634-1852 Gogolin wraz ze Strzebniowem należał do hrabiowskiego rodu z Zyrowej. W tym czasie, na początku XIX wieku Gaschinowie założyli kolonię Wygoda i folwark Leopoldowiec, które istnieją do dziś. Jak głoszą przekazy ustne, córka Gaschinów w tym miejscu odzyskała wzrok, choć lekarze nie dawali jej żadnych szans na wyleczenie. Istnieją dwie wersje miejscowej legendy.
Jedna głosi, że pewnego dnia do dworu przyszła pewna staruszka, która powiedziała matce dziecka, że musi udać się w nocy na bagna i szukać cudownego źródełka. Jak je znajdzie, to ma zaczerpnąć z niego cudownej wody i przemyć oczy dziecku. Po tygodniowych poszukiwaniach hrabina znalazła źródełko, postąpiła wg zaleceń staruszki i stał się cud - jej córka odzyskała wzrok. Druga wersja głosi, że pewnej nocy hrabinie przyśniła się podmokła łąka ze źródełkiem, z którego zaczerpnęła wodę i przemyła oczy chorej córeczki. Nazajutrz, kiedy się obudziła, powozem udała się z małą hrabianką do źródła. Kiedy przemyła jej oczy, mała odzyskała wzrok.
Zbawczego działania źródlanej wody doznał także ks. dr Karol Nawa z Zakrzowa. Przyszedł na świat w I połowie ubiegłego wieku jako jedno z czternaściorga dzieci zubożałej rodziny Nawów. Karolek był mądry i urodziwy, ale niewidomy. Wtedy jego starka (babcia) poszła z małym chłopcem do kapliczki Matki Bożej prosić o dar widzenia. Na miejscu, modląc się głośno z wnukiem, nabierała w ręce wodę i przemywała jego oczy. W pewnym momencie Karolek powiedział do starki, by go puściła i nie trzymała za rękę, bo już wszystko widzi. W dowód wdzięczności za odzyskany wzrok chłopiec, gdy dorósł, wstąpił do seminarium i w 1940 roku został księdzem. Do dzisiejszego dnia wiernie służy Bogu i ludziom.
Z myślą o turystach, odwiedzających kaplicę w dniach, kiedy jest zamknięta, wykopano studnię wzmocnioną cembrowiną z okrągłych belek, by każdy mógł zaczerpnąć cudownej, źródlanej wody. Wokół kaplicy na rozległych i wilgotnych łąkach można spotkać także osobliwe okazy florystyczne takie, jak: storczyk szerokolistny, turzyca Davalla, czy lipiennik Loesela.

   «•»  wieś Obrowiec
Z Gogolina warto udać się do Obrowca. Po drodze zajrzeć do kapliczki z figurką Matki Bożej, wybudowanej w 1933 roku na terenie prywatnej posesji na Wygodzie ku czci poległych w I wojnie światowej..
Stamtąd już niedaleko do starej, nadodrzańskiej wsi Obrowiec, położonej na ruchliwej trasie Krapkowice-Kędzierzyn i na starym szlaku handlowym z Opola do Koźla. W wyniku badań archeologicznych przeprowadzonych przed i po II wojnie stwierdzono, że ślady osadnictwa sięgają tutaj czasów neolitu (od ok. 4000 do 1800 lat p.n.e.) i wpływów rzymskich. Pierwsza wzmianka o wsi - wg Józefa Szulca, autora monografii o Obrowcu – pochodzi z 1352 roku. W dokumencie papieskim, wydanym w Awinonie papież Klemens VI wyraża zgodę na zabezpieczenie materialne w diecezji wrocławskiej dla Mikołaja z Obrowca („Nicolao de Oberbicz”). Etymologię nazwy wiąże z legendarnym gniazdem rozbójników na Tempelbergu, którzy napadali na kupców i rabowali towary. Stąd miejsce nazwano Obrabowcem i od niego należy wyprowadzać bezpośrednio dzisiejszą nazwę wsi. Później odnotowano ją jako Obrowitz (1454), z Obrowcze (1491), aus Obrowem (1506), Oberwitz (1936). Niektórzy jej pochodzenie wywodzą od nazwy osobowej Obr, związanej ze staropolskim słowem obrzyn, czyli olbrzym.
Długoletnimi właścicielami Obrowca, od XV wieku był szlachetny ród Strzałów. Później wieś przechodziła w ręce rodzin: von Pűckler, grafa von Gesler i innych. Ostatnimi właścicielem zamku, spalonego w 1945 roku, był major Justin von Korn i jego małżonka Vera z domu Raczek.
Ciekawym, wartym obejrzenia miejscem jest wspomniany Tempelberg (założony prawdopodobnie przez Templariuszy, podobnie jak zamki w Otmęcie, Rogowie Opolskim i Krapkowicach), stare grodzisko nad Odrą w formie kopca ziemi, dochodzącego do 4 m, otoczone szeroką fosą. Najprawdopodobniej mieściła się tu strażnica chroniąca dogodne dla kupców przejście przez Odrę na starym szlaku handlowym, wiodącym ze Strzelec Opolskich do Głogówka. Nieopodal znajduje się Ciecieszonka – miejsce bagniste i podmokłe. Wg badaczy ma tu być zbiorowa mogiła, ok. 3000 Szwedów, pobitych przez żołnierzy cesarskich podczas wojny trzydziestoletniej (1618-1648). Niektórzy twierdzą jednak, że nie chodzi tu o Szwedów, lecz o część oddziałów protestanckiego dowódcy Mansfelda, który wówczas przebywał w naszej okolicy.
Ciekawym obiektem architektonicznym w Obrowcu jest neogotycki kościół pw. św. Jana Chrzciciela, zbudowany na polu rodziny Kaszurów dopiero w latach 1869-1884. Wcześniej wierni z Obrowca uczęszczali do kościoła parafialnego w Jasionej. Na obszarze obrowieckiej parafii natkniemy się także na 2 murowane kaplice, 4 krzyże przydrożne lub święte obrazki, wiszące w kilku miejscach na drzewach lub słupach przydrożnych, upamiętniające tragiczne wydarzenia, które miały tu miejsce w przeszłości.
Ciekawym miejscem, obrazującym skomplikowane losy mieszkańców tej ziemi jest cmentarz z 1903 roku, ulokowany za wsią powyżej terenu zalewowego (mimo to w 1997 roku nie ustrzegł się częściowego zalania). Można tu natknąć się na nagrobki zmarłych przed i po II wojnie światowej, a wśród nich: na żeliwną tablicę z napisem Russ.(ische) Soldat Michael Dudkin 1889-1918, grób trzech miejscowych powstańców poległych w czasie III powstania śląskiego, duży nagrobek z napisem: Polegli w II wojnie światowej (z nazwiskami 5 mężczyzn, którzy w 1945 roku zginęli z rąk żołnierzy sowieckich). Na cmentarzu pochowano także prochy adwokata Adama Kudrischa, obywatela niemieckiego, który zmarł w obozie koncentracyjnym w Dachau w 1942 roku. Znajduje się tutaj również grób Józefa Dudka (lat 22), który poległ jako żołnierz dział przeciwlotniczych w 1944 roku podczas nalotu wojsk amerykańskich w Saarbrűcken.

   «•»  wieś Odrowąż
Z Obrowca udajemy się poprzez Krapkowice – Otmęt, wzdłuż osiedla Sady, a następnie przez las do malutkiej wsi Odrowąż. Jej nazwę wzmiankowano po raz pierwszy w 1292 roku jako Odrvesz lub w 1845 roku jako Oderwanz.
Wyjeżdżając z lasu, udajemy się ul. Wiejską do centrum wsi. Po drodze mijamy prywatny, kamienny krzyż ku czci ofiar I wojny światowej, a następnie kapliczkę słupową z prostokątnymi wnękami, w których mieszczą się obrazki świętych. Wzniesiono ją w połowie XIX wieku. Dojeżdżamy do centrum wsi. Tu znajduje się dwukondygnacyjna kapliczka św. Urbana (patrona Odrowąża) z 1841 roku, postawiona w miejscu starej, funkcjonującej od 1776 roku, kiedy to hrabia Karol Ludwik von Larisch sprowadził kolonistów niemieckich i założył kolonię o nazwie Oderwanz, czyli Odrowąż. Tradycją lokalną jest procesja błagalna o urodzaje ku czci św. Urbana. Aż do 1981 roku ta mała wieś należała do parafii w Otmęcie, a obecnie do Malni. Naprzeciwko kapliczki znajduje się pomnik, poświęcony mieszkańcom Odrowąża, którzy zginęli w czasie obu wojen światowych. Do 1945 roku w Odrowążu nad Odrą znajdował się stocznia rzeczna, należąca do rodziny Gabor. Wówczas życie i byt wielu mieszkańców były związane z rzeką Odrą. Prawie w każdej rodzinie byli, tzw. łodziorze, czyli właściciele barek, przewożący węgiel, cement lub zboże do Wrocławia, Berlina, a nawet do Hamburga. Byli też i mataczkorze, którzy przewozili towary nieraz i do Szczecina na tzw. mataczkach, czyli drewnianych tratwach.

   «•»  wieś Malnia
Wyjeżdżając z Odrowąża, skręcamy w prawo i jedziemy estakadą nad autostradą, a następnie drogą 409 w kierunku Opola. Wita nas wieś Malnia. Pierwotną nazwę Malna. odnotowano ok. 1300. Badania archeologiczne wskazują, że osadnictwo istniało tu już w czasach wpływów rzymskich. W bulli papieża Bonifacego VIII (1302), nazwa wsi zostaje odnotowana jako Malne płacące dziesięcinę na rzecz klasztoru oo. Cystersów w Jemielnicy. Obecna nazwa Malnia pojawiła się już w 1679 roku i jest związana z szatą roślinną. Pochodzi od krzewów malin gęsto porastających ten teren w przeszłości.
Na niewielkim wzniesieniu stoi kościół pw. Podwyższenia Krzyża Świętego. Jest to zespół dwóch obiektów położonych jeden na drugim. Kościół dolny został wybudowany w latach 1976-1978, dzięki staraniom otmęckiego proboszcza ks. Franciszka Duszy. Z najwyższego wzniesienia wydobyto kamień wapienny i w powstałym wgłębieniu wymurowano świątynię. Z kolei kościół górny stanowi drewniany kościółek poprotestancki pw. św. Franciszka, wzniesiony w Kostowie koło Kluczborka w latach 1801-1804. Kiedy po 1965 roku został opuszczony przez gminę ewangelicką, zdecydowano go w 1977 roku rozebrać, przenieść do Malni i ponownie zrekonstruować. Plac kościelny zdobi także grota Matki Boskiej Fatimskiej i murowana dzwonnica z trzema dzwonami. Tuż obok kościoła znajdują się dwie kapliczki: pierwsza - Wszystkich Świętych, a druga - poświęcona wywodzącemu się z Malni błogosławionemu o. Józefowi Cebuli (1902-1941), męczennikowi obozu koncentracyjnego w Mauthausen, wyniesionemu na ołtarze przez naszego papieża Jana Pawła II w 1999 roku.
Podążając ul. Odrzańską, mijamy miniaturę kościoła w Malni, a za nim pomnik poświęcony mieszkańcom Malni, poległym podczas obu wojen światowych. Wnet dotrzemy do kaplicy Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (1902) W jej wieży umieszczono niewielki dzwon, który kiedyś znajdował się na drewnianym słupie w tym miejscu i oznajmiał czyjąś śmierć lub wzywał na Anioł Pański. Nieopodal znajduje się dom rodzinny bł. o. Józefa Cebuli. Wyjeżdżając z ulicy Odrzańskiej, skręcamy w lewo. Na skrzyżowaniu ulic Opolskiej z Kamienną stoi dziękczynny krzyż z figurką Matki Bożej z 1902 roku. W lesie obok drogi prowadzącej do Górażdży natkniemy się przy posesji państwa Kubiczków na kapliczkę Matki Boskiej Śnieżnej.

   «•»  wieś Chorula
Podążając drogą z Otmętu do Opola, dojedziemy do wsi Chorula, która to dopiero od 1973 należy do gminy Gogolin. Można do niej dotrzeć także drogą od strony Górażdży. Bogate znaleziska archeologiczne (pozostałości po osadzie i cmentarzysku kultury łużyckiej) dowodzą, że przybliżony czas powstania tej osady datuje się na X wiek. Oficjalnie wieś o tej nazwie została odnotowana w „Księdze uposażeń biskupów wrocławskich” w 1300 roku z racji uiszczania dziesięciny. Niektóre źródła podają jej pierwszy zapis z 1306 roku jako Chorulla villa, wywodzący się od staropolskiego imienia żeńskiego Chorula// Choruła.
W centralnym punkcie wsi do 1945 roku znajdował się zamek (z 1684 roku) z parkiem krajobrazowym, folwarkiem, młynem wiatrakowym i piecem wapienniczym. Obecnie nie ma po nim ani śladu, pozostała jedynie część muru otaczająca obszar dworski, także zespół folwarczny i park pałacowy z końca XIX wieku. W środku wsi spotkać można kapliczkę-dzwonnicę pw. św. Trójcy. Obok niej usytuowany jest niewielki cmentarz z XVIII/XIX wieku. Wśród licznych grobów na uwagę zasługuje grób Konstantego Joska - powstańca śląskiego z 1921 roku. Warto pokrzepić ducha w nowo wybudowanym przed ponad 20 laty kościele pw. św. Trójcy (1983-1985), pod budowę którego kamień węgielny poświęcił 26 czerwca 1983 roku obecny papież Benedykt XVI (kardynał Joseph Ratzinger - ówczesny prefekt Kongregacji Nauki Wiary w Rzymie). Informuje o tym tabliczka uroczyście zamontowana na ścianie kościoła w maju 2005 roku.

   «•»  wieś Górażdże
Z Choruli już całkiem niedaleko do Górażdży. Można tam dojechać także drogą powiatową od strony Gogolina lub pociągiem kursującym na trasie Opole-Kędzierzyn. Po raz pierwszy nazwa tej wsi została odnotowana w 1297 roku w formie Gorazde, w 1531 roku – Gorazdi. Jej etymologię wywodzi się od imienia staropolskiego Gorazd.
Tu na uwagę zasługuje kaplica-dzwonnica z początku XX w. To ona stanowiła namiastkę kościoła. Tu gromadzili się wierni na nabożeństwa majowe lub różańcowe w październiku. Dziś wierni modlą się w zbudowanym w latach 1984-1989 kościele pw. bł. Czesława.
Podziwiać także możemy baterię pieców wapienniczych, czyli dwa piece szybowe do wypalania wapna z 1823 roku. Perełką wsi jest wielofunkcyjne, doskonale wyposażone pod względem multimedialnym Centrum Konferencyjne Górażdże Cement S.A., wchodzącej w skład światowego koncernu Heidelberg Cement. Witająca wszystkich, wykonana z kamienia statua dinozaura symbolizuje nie tylko starego gada z wykopalisk w Krasiejowie (gm. Ozimek), ale i ogromne, niezliczone bogactwa, które kryje nasza opolska ziemia.